Dekalog kibica – kto nie startuje, ten kibicuje :)

DEKALOG KIBICA

1. Kibicujcie tak, jakby ten bieg był najważniejszą imprezą w waszym życiu i życiu tych, którzy biegną. Dla zawodników to wsparcie jest niczym wiatr w żagle.
2. Kibicujcie każdemu zawodnikowi, a nie tylko rodzinie i znajomym.
3. Dopingujcie, ile sił w płucach. A że zedrzecie gardło? Nieważne, następny taki bieg dopiero za rok!
4. Klaszczcie, ile sił w rękach albo weźcie do rąk to, co pod ręką. Pokrywki garnków, chochle i drewniane kopystki fantastycznie sprawdzają się nie tylko w kuchni.
5. Przygotujcie transparenty, by wspierać biegaczy. Jak? Każdy sposób jest dobry, za każdy biegacze będą wam wdzięczni.
6. Przebierzcie się. To zawsze dodaje kolorytu kibicowaniu. Ale pamiętajcie też, by ubrać się odpowiednio. I nie rezygnujcie, gdypogodapod psem – właśnie w deszcz i zawieruchę jesteście amatorom długodystansowych biegów najbardziej potrzebni.
7. Bądźcie w kilku punktach. Trasa takiego biegu pozwala kibicować nie w jednym miejscu, ale w kilku miejscach.
8. Jeśli czujecie się niekomfortowo, stojąc samotnie na ulicy, klaszcząc i wydzierając się wniebogłosy, może dobrze dołączyć do jakiejś grupy.
9. Zróbcie niespodziankę. Nigdy, ale to nigdy nie obiecujcie biegaczowi, że będziecie w jakimś konkretnym miejscu na trasie, jeśli potem możecie nie dotrzymać słowa. Bo on biegnie w oczekiwaniu znajomej twarzy, to go niesie, a na miejscu rozczarowanie bywa okrutnie obciążające. Z dwojga złego – lepiej nie obiecywać i sprawdzić rodzinie czy znajomym fajną kibicującą niespodziankę.
10. Weźcie dzieci i pokażcie im, jak wielkim można być wsparciem dla innych. Złapią albo bakcyla biegania, albo kibicowania, a może i oba.
11. Nie wkurzajcie się, że przez biegaczy stoicie w korku. Uwaga! Z samochodu, autobusu czy przejścia dla pieszych też można kibicować. Wystarczy otworzyć okno, wykrzyczeć kilka dobrych słów (ale tylko tych dobrych!), trochę poklaskać. To naprawdę nic nie kosztuje. Lepiej tak spędzić chwilę niż na niepotrzebnych nerwach.
12. Po biegu zaś doholujcie swojego biegacza do domu. Cierpliwie słuchajcie opowieści o tym, co działo się na trasie. Jeśli mówi o magii, cudach i wszystkim, co nie mieści się wam w głowie – wierzcie mu, bo mówi prawdę.

Zaczerpnięte z Wyborcza.pl Olsztyn. Cały tekst: http://olsztyn.gazeta.pl/olsztyn/1,35189,14599877.html#ixzz3drhort9i