„O czym mówię kiedy mówię o bieganiu” Haruki Murakami

„Biegnąc, nic nie ro­bię, tyl­ko biegnę. Za­sad­niczo biegnę w pus­tce. In­ny­mi słowy, biegnę po to, żeby osiągnąć pus­tkę. Ale jak można się spodziewać, w ta­kiej pus­tce myśli kryją się na­tural­nie. To oczy­wis­te. W ludzkim umyśle nie może is­tnieć całko­wita pus­tka.”

To zdanie jest z pewnością bliskie wielu biegaczom. Myśli samoistnie przelewają się przez głowę, często podpowiadając rozwiązania różnych problemów, które przed biegiem wydają się nie do przebrnięcia.

Zaczynając „O czym mówię kiedy mówię o bieganiu” nie czytałem żadnych recenzji książki, nie wiedziałem jakiego typu to książka. Nastawiałem się na kolejny poradnik typu „moja droga do sukcesu”. Na całe szczęście pomyliłem się w 100%. Murakami nie pisze stricte o bieganiu, w swej opowieści łączy swoją pasję z codziennym życiem. Opisuje zarówno pokrótce swoje treningi, emocje i myśli z tym związane, ale także wielką zmianę w swoim życiu i podejście do pracy twórczej.

Książka Murakamiego jest świetną propozycją zarówno dla biegaczy, dla chcących zacząć biegać, jak i dla fanów autora. Ci pierwsi z pewnością znajdą w niej analogie do swojego życia, podobne emocje jak i problemy. Chcący zacząć biegać zobaczą w jaki sposób pasja łączy się z codziennymi obowiązkami, fani Autora natomiast ujrzą w pisarzu zwykłego człowieka, zmagającego się z codziennymi problemami i wątpliwościami.

„O czym mówię kiedy mówię o bieganiu” jest świetnie napisaną książką, pokazującą korelację systematycznych treningów i przygotowań do startów w zawodach z codziennym życiem, szczególnie osób sporo podróżujących. Moim zdaniem Murakami świetnie ubiera w słowa nienazwane emocje związane z trudem biegania długodystansowego. Dla osób biegających jest to sygnał, że innym towarzyszą podobne odczucia, dla reszty świetny opis (i reklama) tego sportu.

Haruki Murakami – jeden z najpoczytniejszych współczesnych pisarzy, tłumacz literatury amerykańskiej, autor kilkunastu powieści. W wolnych chwilach zapalony biegacz i triathlonista. Uczestnik kilkudziesięciu maratonów, ultramartonów i triathlonów. Biega od ponad 30 lat.

Jacek Janusbiegam od czerwca 2013 roku. Zacząłem by rozładować skutki rzucenia papierosów. Pierwszy trucht trwał całe 12 minut. Początki były naprawdę trudne. W październiku 2014 roku po przebiegnięciu ponad 2000 km będę debiutował na królewskim dystansie w Poznaniu.